Zestawienie dla tych, którzy kupują złoto na wagę, a nie na wzór: dziesięć monet bulionowych realnie dostępnych w polskiej sprzedaży, uncja po uncji. Każda pozycja to konkretna, powtarzalna emisja z państwowej mennicy, którą można kupić dziś i odsprzedać w dowolnym skupie kruszcu, bez tłumaczenia sprzedawcy, co trzyma w ręku.
Do rankingu weszły wyłącznie uncjowe monety ze złota o rozpoznawalnym wzorze i ciągłej emisji, bite od lat, z ofertami wystawionymi na Allegro. Porównywane były próba i masa kruszcu, wysokość marży nad ceną spot, spread przy odsprzedaży w polskich skupach, sposób pakowania, odporność powierzchni na ślady oraz to, czy moneta jest znana kasjerowi w Katowicach tak samo jak w Wiedniu. Złoto inwestycyjne jest w Polsce zwolnione z VAT, więc o wyniku decydują głównie premia i płynność, a nie podatek.
Kolejność miejsc ustala społeczność, redakcja odpowiada wyłącznie za skład. W kartach warto czytać plusy i minusy razem: jedna moneta wygrywa najniższą marżą, druga czystością 999,9, trzecia rocznym wzorem, który kolekcjoner dopłaci. Opinie kupujących pokazują to, czego nie widać w tabeli: jak wyglądała przesyłka, opakowanie i wycena przy sprzedaży powrotnej.
Pierwsza moneta bulionowa świata, bita nieprzerwanie od 1967 roku dla mennicy Republiki Południowej Afryki. Zawiera dokładnie uncję czystego złota, ale w stopie z miedzią: próba 916,7, masa brutto 33,93 g, średnica 32,77 mm. Charakterystyczny rudawy odcień to właśnie miedź, która utwardza powierzchnię. Nominału na monecie nie ma, mimo to Krugerrand jest w RPA prawnym środkiem płatniczym, a jego wartość wynika z kursu kruszcu.
Wybór dla kogoś, kto kupuje pierwszą uncję i patrzy na koszt wejścia oraz łatwość wyjścia: marża nad spotem należy do najniższych na rynku, a skup rozpozna monetę bez zastanowienia. Nie usatysfakcjonuje zwolennika czystego złota 999,9 ani kolekcjonera roczników, bo wzór nie zmienia się od dekad. Sprzedawana zwykle luzem, bez kapsla, więc do przechowywania warto dokupić własną obudowę.
Kanadyjska odpowiedź na Krugerranda, bita w Royal Canadian Mint od 1979 roku i od 1982 roku w próbie 999,9, stąd przydomek monety czterech dziewiątek. Uncja czystego złota, nominał 50 dolarów kanadyjskich, średnica 30 mm, czyli grubszy krążek niż u konkurentów. Rewers z liściem klonu obudowano zabezpieczeniami: promieniste linie na tle i mikrograwerowany liść z ukrytym rokiem, czytelny pod lupą. Na awersie od 2024 roku wizerunek Karola III.
Dobra pozycja dla inwestora, który chce najwyższej czystości i pakietu zabezpieczeń w cenie zwykłego bulionu. Wada jest odwrotną stroną tej samej zalety: czyste złoto jest miękkie, a duże gładkie tło łatwo zbiera odciski i ryski, w obrocie hurtowym monety często krążą luzem w tubach. Kto planuje odsprzedaż po latach, powinien kupować egzemplarze w kapslu i ich nie wyjmować.
Austriacka moneta bulionowa z organami sali Musikverein na awersie i wiązką instrumentów na rewersie, bita przez Münze Österreich od 1989 roku. Próba 999,9, pełna uncja, nominał 100 euro od czasu zamiany szylinga na walutę wspólną. Krążek jest wyraźnie szerszy i cieńszy od rywali: 37 mm średnicy przy grubości około 2 mm. W wielu latach był to najchętniej kupowany złoty bulion w Europie, co przekłada się na gęstą siatkę ofert i wąski spread także w polskich skupach.
Sensowny wybór dla kupującego w strefie euro i dla każdego, kto ceni krótką drogę do odsprzedaży: monetę zna każdy większy dealer. Cienki, duży krążek wymaga ostrożności przy pakowaniu, bo obrzeże i rant łatwo uszkodzić. Wzór od lat ten sam, więc na premię kolekcjonerską liczyć nie ma sensu, to czysty zakład o cenę złota.
Flagowa moneta The Royal Mint, w sprzedaży od 1987 roku. Do 2012 roku bito ją w próbie 916,7, od 2013 roku w 999,9, przy nominale 100 funtów i średnicy 32,69 mm. Od 2021 roku rewers z postacią Britannii ma cztery zabezpieczenia wtopione w projekt: falujące tło, mikrotekst, linie heraldyczne i ukryty motyw zmieniający się pod kątem. Awers od 2023 roku prezentuje Karola III.
Propozycja dla inwestora, który chce nowoczesnych zabezpieczeń i czystego złota, a przy tym monety bitej w dużych ilościach, więc bez egzotycznej premii. Brytyjczycy dorzucają zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych, co dla kupującego w Polsce nie ma znaczenia, tu liczy się tylko cena kruszcu i marża dealera. Starsze roczniki 916,7 warto sprawdzać, bo przy tej samej uncji złota różnią się masą brutto i wyglądem.
American Gold Eagle, bity przez United States Mint od 1986 roku, to najpopularniejsza moneta bulionowa w Stanach. Uncja czystego złota siedzi w stopie o próbie 916,7, więc krążek waży 33,93 g przy średnicy 32,7 mm, a nominał wynosi 50 dolarów. Awers powtarza Wolność Augustusa Saint-Gaudensa z dwudziestodolarówki Double Eagle, rewers od 2021 roku pokazuje portret głowy bielika zamiast rodziny orłów.
Pozycja dla kogoś, kto ceni amerykańską płynność i twardy stop znoszący częste przekładanie. W Polsce trzeba się jednak liczyć z wyższą premią niż przy Krugerrandzie i Filharmoniku, bo podaż zależy od przydziałów mennicy i importu. Kolekcjonersko interesujące są roczniki z pierwszym typem rewersu, ale w bulionie płaci się za wagę, nie za typ.
Pierwsza amerykańska moneta z czystego złota, wprowadzona przez United States Mint w 2006 roku. Próba 999,9, uncja kruszcu, nominał 50 dolarów, średnica 32,7 mm. Projekt to przeniesiony wprost na bulion motyw pięciocentówki Jamesa Earle'a Frasera z 1913 roku: profil Indianina na awersie i bizon na rewersie. Emisja bulionowa obejmuje wyłącznie wagę jednouncjową, mniejsze podziałki występują tylko w wersjach kolekcjonerskich.
Wybór dla kupującego, który chce amerykańskiego złota bez domieszki miedzi i lubi mocny, rozpoznawalny rysunek. Ceną za czystość jest miękka powierzchnia oraz premia zwykle wyższa niż przy Orle, bo nakłady są mniejsze. W europejskich skupach wycena bywa o włos niższa niż dla Filharmonika, więc przy krótkim horyzoncie inwestycyjnym to nie najtańsze wejście.
Bulionowa moneta Perth Mint, kontynuacja pierwszego australijskiego Nuggeta z 1986 roku, z wizerunkiem kangura od 1989 roku. Próba 999,9, uncja złota, nominał 100 dolarów australijskich, średnica około 32 mm. Cecha wyróżniająca: rewers zmienia się co rok, a monety trafiają do sprzedaży w indywidualnych kapslach, co ułatwia przechowywanie bez zbierania odcisków.
Dobre rozwiązanie dla kogoś, kto chce czystego złota i porządnego opakowania w cenie zwykłego bulionu, a przy okazji lubi zmienny rocznik. Minus jest praktyczny: przy odsprzedaży w skupie mieszane roczniki wycenia się identycznie, więc zapłacona premia za wzór przepada. Rzadsze emisje potrafią zyskać u kolekcjonerów, ale to loteria, a nie plan inwestycyjny.
Chińska Panda jest emitowana od 1982 roku, a od 2016 roku bita w wagach metrycznych, więc największa wersja bulionowa waży 30 g, nie 31,10 g jak uncja. Próba 999, nominał 500 juanów, średnica 32 mm, ząbkowany rant i fabryczna zgrzewana folia. Motyw pandy zmienia się praktycznie co rok, co czyni serię przedmiotem kolekcjonowania, a nie tylko lokatą w kruszcu.
Rozsądny wybór dla kupującego, który świadomie płaci premię za wzór i ograniczone nakłady, a złoto trzyma długo. Uwaga na arytmetykę: 30 g to mniej niż uncja, więc porównywać ceny trzeba na gram, inaczej oferta wydaje się tania. Folię lepiej pozostawić nienaruszoną, bo otwarte egzemplarze tracą część premii, a w polskich skupach wycena Pandy bywa bliższa czystej wartości kruszcu niż cenie zakupu.
Jedyna polska złota moneta inwestycyjna: emisję rozpoczął Narodowy Bank Polski w czerwcu 1995 roku, a stemple bije Mennica Polska. Uncjowy Bielik ma nominał 500 zł, próbę 999,9 i trafia do kupujących w opakowaniu CertiCard z certyfikatem podającym parametry kruszcu. Poza uncją NBP emituje wersje 1/2, 1/4 i 1/10 uncji z nominałami 200, 100 i 50 zł. Wzory projektowały Roussanka Nowakowska, a od 2018 roku Dobrochna Surajewska.
Naturalny wybór dla inwestora, który chce polskiego emitenta, złotówkowego nominału i dokumentu w komplecie, a odsprzedaż planuje w kraju. Nakłady są niewielkie, więc premia bywa wyższa niż przy monetach światowych, a za granicą Bielik jest mało znany i wyceniany raczej jak zwykły kruszec. Certyfikatu i opakowania nie warto rozdzielać, bo komplet podnosi cenę na rynku wtórnym.
Młodsza siostra Kangura z Perth Mint: bulionowa seria z wizerunkiem emu, bita w próbie 999,9 i wadze jednej uncji, z rysunkiem zmienianym w kolejnych rocznikach. Monety są australijskim prawnym środkiem płatniczym, dostarczane w indywidualnych kapslach ochronnych, a nakłady serii są wyraźnie mniejsze niż kangurowej, co czyni ją ciekawostką dla kolekcjonerów bulionu.
Pozycja dla kogoś, kto ma już klasyki w portfelu i chce urozmaicenia bez wychodzenia z rynku czystego złota. Do pierwszego zakupu lepsza będzie moneta bardziej oczywista: mniejsze nakłady oznaczają węższy krąg kupujących i szerszy spread, a punkty skupu potraktują Emu po prostu jak uncję kruszcu. Dostępność w polskich ofertach jest nieregularna, pojawiają się głównie bieżące roczniki.