Rozgwieżdżone niebo da się czytać ze smartfona, trzeba tylko dobrze wybrać program. To zestawienie aplikacji do obserwacji nocnego nieba jest dla osób, które chcą wiedzieć, co właśnie świeci nad dachem, kiedy nad Polską przelatuje stacja kosmiczna i czy dziś w ogóle warto wychodzić z lornetką. Przyda się i początkującemu z samym telefonem, i komuś, kto ma już teleskop na tarasie.
Przy doborze liczyły się cztery rzeczy: dokładność katalogów i obliczeń, czytelność mapy nieba po ciemku, koszt (darmowa wersja, jednorazowa opłata czy abonament) oraz praca bez internetu w polu. Sprawdzano też polską wersję językową, tryb AR, sterowanie teleskopem i to, jak program radzi sobie z prognozą zachmurzenia oraz seeingiem dla naszej szerokości geograficznej. Na liście są zarówno kieszonkowe planetaria, jak i narzędzia pogodowe oraz planery astrofotografii, bo do sensownej obserwacji zwykle trzeba dwóch, trzech programów naraz.
Kolejność miejsc ustalają głosy społeczności, redakcja odpowiada tylko za skład listy. W kartach warto przejrzeć plusy i minusy, poczytać opinie użytkowników, a potem instalować, bo część funkcji siedzi za płatnym pakietem. Własny głos i krótki komentarz po pierwszej nocy z aplikacją też się liczą.
Mobilna odsłona Stellarium, czyli darmowego planetarium znanego z komputerów. Wersję na telefony rozwija od 2011 roku Stellarium Labs, podstawowy wariant jest bezpłatny, a PLUS działa w abonamencie i dokłada katalog Gaia DR2 z ponad miliardem gwiazd, zdjęcia przeglądu nieba, głębsze bazy mgławic i galaktyk. Pobrań uzbierało się ponad dziesięć milionów. PLUS steruje też teleskopem przez protokół serwera Stellarium i pokazuje symulację widoku w okularze.
Rozsądny wybór dla kogoś, kto chce jednego programu na lata i lubi przewijać niebo palcem. Darmowa wersja wystarczy do rozpoznawania gwiazdozbiorów i planet, ale kalendarz zjawisk oraz planowanie sesji siedzą już w PLUS. Kto nie znosi opłat cyklicznych, będzie zawiedziony. Duże katalogi i zdjęcia trzeba pobrać przed wyjazdem, inaczej w terenie bez zasięgu zostaje sama mapa podstawowa.
Aplikacja berlińskiego studia Vito Technology, tego samego, które wydaje Star Walk. Sky Tonight postawiono na narzędziach, nie na animacjach: kalendarz zjawisk z przypomnieniami, wykresy widoczności obiektu w ciągu nocy, rozpoznawanie fragmentu nieba ze zdjęcia, mapa z celownikiem i trybem AR. Program jest darmowy z reklamami, a bez zakupu w każdej zakładce widać wyraźnie tylko trzy pierwsze pozycje listy, resztę zasłania rozmycie.
Pasuje obserwatorom, którzy planują wieczór z wyprzedzeniem i chcą wiedzieć, o której Saturn wejdzie najwyżej nad horyzont. Kto szuka efektownej grafiki i opowieści o kosmosie, sięgnie raczej po Star Walk 2 od tego wydawcy. Ekran jest gęsty od danych i na małym telefonie wymaga chwili wprawy, za to obliczenia idą szybko i bez internetu.
Kieszonkowe planetarium Vito Technology nastawione na naukę i oglądanie. Skierowany w niebo telefon nakłada na obraz z kamery nazwy gwiazdozbiorów, planet i satelitów, do tego dochodzą modele 3D, ilustrowane opisy obiektów i suwak czasu, którym można przewinąć niebo o lata w przód lub w tył. Wersja z reklamami jest darmowa, dodatkowe paczki treści oraz warianty Plus i Pro kupuje się osobno, w sklepach dostępny jest też pakiet z Solar Walk i Satellite Trackerem.
Dobre wejście w temat dla rodzin z dziećmi i dla kogoś, kto zaczyna od nazywania jasnych gwiazd. Do polowania na słabe mgławice przez teleskop katalog jest za płaski, tu lepiej sprawdzą się programy z bazami setek tysięcy obiektów. Grafika ładna, ale zjada baterię, a wyłączenie kamery AR wyraźnie wydłuża czas pracy.
Amerykański program firmy Simulation Curriculum, znanej też z Starry Night. Sprzedawany w trzech wariantach, od prostego Basic po Pro, w którym baza obejmuje ponad sto milionów gwiazd z katalogów Gaia i Hipparcos, około 780 tysięcy obiektów mgławicowych, trzy miliony galaktyk z PGC oraz 750 tysięcy ciał Układu Słonecznego. Działa na iOS, Androidzie i macOS, obsługuje sterowanie montażem przez WiFi i Bluetooth.
Narzędzie dla posiadaczy teleskopu, zwłaszcza z montażem GoTo, oraz dla osób, które prowadzą dziennik obserwacji i listy celów na noc. Do przypadkowego pokazania dziecku Wielkiego Wozu jest zdecydowanie za drogie i za rozbudowane. Polskiej wersji językowej nie ma, całość obsługuje się po angielsku, a wariant Pro waży w telefonie sporo.
Prosta aplikacja AR studia Terminal Eleven z Nowego Meksyku, wyróżniona w 2017 roku przez redakcję Google Play. Wystarczy skierować telefon w niebo, żeby na obrazie z kamery pojawiły się nazwy gwiazd, gwiazdozbiorów, planet i satelitów wraz z ich torami. Bezpłatny SkyView Lite ma reklamy i węższy zestaw obiektów, pełna wersja kosztuje jednorazowo. Program liczy pozycje offline, więc działa w polu bez zasięgu, ma tryb nocny i funkcję cofania czasu.
Sprawdza się jako pierwsza aplikacja dla dziecka i dla kogoś, kto chce po prostu wiedzieć, co tak jasno świeci nad drzewami. Miłośnik astrofotografii i obserwator mgławic szybko z niej wyrośnie, bo katalog ogranicza się do jaśniejszych obiektów. Precyzja wskazań zależy od kompasu w telefonie, po zmianie miejsca warto go skalibrować.
Aplikacja, która zaczynała jako Google Sky Map, a w 2012 roku została otwarta i przekazana społeczności. Od tego czasu utrzymuje ją zespół ochotników, kod leży na GitHubie, a program można pobrać z Google Play oraz z repozytorium F-Droid. Jest w pełni darmowy, bez reklam i bez zakupów w środku, waży kilka megabajtów i pokazuje gwiazdozbiory, planety, jaśniejsze mgławice oraz tryb nocny w czerwieni.
Wybór dla kogoś, kto chce najprostszego narzędzia do nazwania tego, co widzi, i nie zamierza za to płacić. Do planowania sesji, prognoz i pracy z teleskopem nie nadaje się w ogóle, brakuje kalendarza zjawisk i głębokich katalogów. Wersji na iPhone'a nie ma, aktualizacje wychodzą rzadko, a dokładność nakładki opiera się na czujnikach telefonu.
Serwis prowadzony przez Chrisa Peata, od lat punkt odniesienia dla polujących na przeloty satelitów. Strona liczy widoczne przejścia Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, satelitów Starlink, satelitów radiowych i innych obiektów dla wpisanej lokalizacji, bez zakładania konta. Oficjalna aplikacja dokłada mapę nieba na żywo, tor przelotu na tle gwiazdozbiorów oraz powiadomienia, a wariant Pro zdejmuje reklamy i rozszerza listę satelitów.
Rzecz dla obserwatorów, którzy lubią stać z zegarkiem i o wyliczonej minucie wypatrywać punktu przesuwającego się między gwiazdami. Jako planetarium się nie nadaje, opisów obiektów głębokiego nieba tu nie ma. Wygląd jest surowy, tabele i wykresy przypominają stronę techniczną, ale dane liczą się z aktualnych elementów orbitalnych i zwykle zgadzają się co do sekund.
Prognoza dla astronomów przygotowana przez brytyjski sklep First Light Optics. Pokazuje godzinowe dane na siedem dni: zachmurzenie niskie, średnie, wysokie i całkowite, wiatr, opady, temperaturę, punkt rosy oraz ryzyko przymrozku, a przy okazji podaje czasy wschodów i zachodów Słońca i Księżyca. Dane obejmują też dzień, co doceniają obserwatorzy Słońca. Strona i aplikacje na Androida oraz iOS są bezpłatne, lokalizację ustawia się z GPS albo współrzędnymi.
Nadaje się do szybkiej decyzji, czy wynosić sprzęt na taras, bo cała noc jest widoczna na jednym pasku kolorów. Kto oczekuje wyliczeń seeingu w sekundach kątowych i porównania kilku modeli, będzie potrzebował drugiego narzędzia. Dla Polski prognoza pochodzi z modelu globalnego, więc przy zmiennej pogodzie potrafi się mylić o kilka godzin.
Szwajcarski serwis pogodowy, który wyrósł z Uniwersytetu w Bazylei i działa jako firma od 2006 roku. Dla obserwatorów najważniejsza jest sekcja Astronomy Seeing, rozwijana od 2005 roku: podaje seeing w sekundach kątowych, zachmurzenie na trzech poziomach, wilgotność, wiatr na wysokości strumienia oraz fazy Księżyca i widoczność planet. Prognozy dla polskich miejscowości są darmowe, aplikacja mobilna ma polski interfejs i mapy chmur.
Dobre uzupełnienie mapy nieba, bo pozwala ocenić nie tylko czy będzie bezchmurnie, ale czy obraz w okularze będzie spokojny. Warto wiedzieć, że wykres seeingu dostępny jest na stronie, a nie w aplikacji, więc adres trzeba zapisać w zakładkach przeglądarki. Dłuższa historia danych i zaawansowane mapy wymagają płatnego pakietu.
Planer dla fotografów z hiszpańskiej Menorki, na rynku od 2013 roku, kupowany jednorazowo w App Store i Google Play. Do astrofotografii służą tu kalkulator ekspozycji i reguła 500, planer pokazujący położenie pasa Drogi Mlecznej nad wybranym punktem na mapie, tryb Night AR nakładający tor Galaktyki na widok z kamery, a także terminy pełni, nowiu i maksimów rojów meteorów.
Kupuje się to raczej pod konkretne zdjęcie niż pod spacer z lornetką: kto chce ustawić statyw tak, żeby Droga Mleczna stanęła nad wieżą kościoła, dostaje dokładnie takie narzędzie. Do rozpoznawania gwiazdozbiorów lepsze będzie zwykłe planetarium, bo katalog obiektów jest tu drugorzędny. Pierwsze godziny schodzą na naukę interfejsu, pomagają w tym oficjalne poradniki wydawcy.