Kto trzyma zdjęcia w kartonie po butach, ten wie, jak szybko żółkną. Kwas w papierze robi swoje: odbitka blaknie, rogi kruszeją, twarze robią się szare. To zestawienie jest dla osób, które chcą schować fotografie na lata, a nie na jeden sezon. Zebrano tu marki bezkwasowych albumów na zdjęcia, które da się kupić w Polsce: od prostych modeli za kilkadziesiąt złotych po oprawy szyte ręcznie.
Przy wyborze liczyło się kilka rzeczy. Czy producent pisze wprost o bezkwasowym papierze i neutralnym pH. Czy karty są przekładane pergaminem, bo bez niego zdjęcia lubią się skleić. Jaka jest oprawa: szyta, klejona, na śrubach czy segregatorowa, i czy można dołożyć wkłady. Dalej gramatura kart, formaty, pojemność, cena oraz to, czy album stoi na półce w polskim sklepie, czy trzeba go sprowadzać. Sprawdzano też drobiazgi, które ratują album: przylepce, narożniki, pudełko ochronne.
Kolejność miejsc ustalają głosy społeczności, redakcja tylko przygotowała listę marek bezkwasowych albumów na zdjęcia. W kartach znajdziesz plusy, minusy i opinie osób, które te albumy trzymały w rękach. Warto je przeczytać przed zakupem, a potem sprawdzić na opakowaniu, co producent deklaruje o papierze.
Goldbuch to rodzinna firma z Bambergu, zarejestrowana jako Goldbuch Georg Brückner GmbH, znana z albumów i ksiąg pamiątkowych. W tradycyjnych seriach, na przykład Romantico, jest 20 grubych kart, czyli 40 stron w kremowym odcieniu, z papieru bezkwasowego. Karty rozdziela pergamin, grzbiet jest szyty, więc album otwiera się płasko i po latach nie gubi stron. Wybór wzorów duży: okładki skóropodobne, tkaniny, tłoczenia, osobne linie ślubne i dla dzieci.
Sprawdza się jako prezent i jako album, który ma zostać w rodzinie na pokolenia. Kto szuka najtańszego rozwiązania, będzie zaskoczony: ceny rosną razem z formatem, a duże albumy sporo ważą i potrzebują miejsca na półce. Marka nie prowadzi polskiej strony, kupuje się ją w sklepach foto i papierniczych. W albumach szytych kart nie dołożysz, więc pojemność trzeba przemyśleć przed zakupem.
Hama to niemiecka marka akcesoriów foto, w Polsce ma własny oddział w Gądkach pod Poznaniem, więc serwis i reklamacje idą krajową drogą. Najbardziej znana linia albumów tradycyjnych to Fine Art: twarda okładka ze strukturalnego papieru z okienkiem na własne zdjęcie, 50 stron w wersji czarnej, białej lub szarej, między kartami pergaminowe przekładki chroniące odbitki przed sklejaniem. Formaty od 24x17 cm do 28x24 cm i wersji jumbo, ceny w sklepach foto zaczynają się od około 35 zł.
To rozsądny pierwszy album do wklejania: tani, łatwy do kupienia w Media Expert, Empiku czy sklepach fotograficznych, dostępny w wielu kolorach. Osoby archiwizujące zbiory rodzinne powinny sprawdzić opis konkretnego modelu, bo Hama ma też serie kieszeniowe z folią, a informacja o pH papieru nie zawsze trafia na opakowanie. Okładka jest papierowa, nie z tkaniny, i po kilku latach potrafi się przytrzeć.
Niemiecka firma walther design z Nettetal robi albumy, ramki i pudełka na zdjęcia. Katalog dzieli się na dwie części: albumy tradycyjne do wklejania, jak Classic FA-373-B w formacie 30x37 cm z okładką ze skóry ekologicznej i kartami rozdzielonymi progami, oraz albumy memo, na przykład Amazing Memories i Monza na 200 zdjęć 13x18 cm, gdzie obok każdej kieszonki jest pasek na podpis. Marka co sezon zmienia wzory i kolory, dlatego łatwo dobrać album do wnętrza.
Dobry wybór, gdy zdjęć jest dużo i mają być szybko schowane, a przy każdym ma zostać data albo imię. Miłośnicy klasycznego wklejania na przylepce znajdą tu mniej modeli niż u Goldbucha. W Polsce albumy walther design kupuje się głównie przez Amazon.pl, Empik i sklepy foto, bo firma nie ma polskiego przedstawiciela. Progi w dużych albumach zwiększają grubość, więc gotowy album zajmuje dużo miejsca.
Holenderska marka Henzo istnieje od 1956 roku i ma polską wersję strony, co w tej niszy rzadkość. Albumy samoprzylepne mają strony z białego kartonu fotograficznego, który producent opisuje jako bezkwasowy, a między stronami leżą arkusze z pergaminu, żeby odbitki się nie skleiły. W katalogu są serie tradycyjne, na przykład Edition ze 100 białymi stronami i Lonzo z 35 kartami w czerni oraz okładką ze skóry ekologicznej. Do tego akcesoria: przylepce 17x13 mm w opakowaniach po 1000 i 3000 sztuk oraz narożniki.
Wybór dla osób, które chcą jednej marki na album i na wklejanie, bez szukania kleju po sklepach. Kto lubi drobne formaty i mocno zdobione okładki, znajdzie u Henzo mniej fantazji, bo styl jest spokojny. Albumy sprzedają polskie sklepy foto oraz Empik i Ceneo, a obsługa klienta pracuje po holendersku i angielsku.
Włoska firma Zep z San Giorgio delle Pertiche pod Padwą, w Polsce znana jako Zep Italia, zalewa rynek liczbą wariantów. W katalogu są albumy tradycyjne do wklejania, kieszeniowe na 200 zdjęć 13x18 cm, kwadratowe 24x24 cm oraz komplety w pudełkach. Karty tradycyjnych modeli przekłada się pergaminem, a sklepy opisują je jako bezkwasowe, co warto sprawdzić przy konkretnej serii, bo linie różnią się papierem i wykończeniem. Ceny trzymają się nisko, wiele albumów kosztuje poniżej 60 zł.
Rozsądna opcja, gdy trzeba schować kilkaset odbitek bez wielkich wydatków, na przykład zdjęcia z wakacji czy komunii. Do archiwizacji zbioru rodzinnego lepiej wybrać serię z jasno opisanym papierem. W Polsce Zep sprzedają Empik, sklepy foto i hurtownie, więc dostępność jest dobra, ale po polsku o marce niemal nic nie znajdziesz.
Semikolon to niemiecka marka papiernicza, którą poznaje się po lnianych okładkach i mocnych kolorach. Album Classic Medium ma 80 kremowobiałych kartek i przekładki z papieru pergaminowego, a producent podaje, że bezkwasowe są nie tylko karty, ale też okładka, papier Efalin i sam pergamin. Większe modele mieszczą 65 arkuszy, czyli 130 stron, i mają wklejone narożniki oraz ukośne wykończenie środka okładki. Jest też wersja Wedding Edition dla par.
Album dla osób, które chcą, żeby stał na regale jak książka i pasował do notesów tej samej marki. Fotografowie przywiązani do czarnych kart znajdą tu mniej wyboru, bo Semikolon stawia na kremową biel. W Polsce sprzedają go sklepy papiernicze i Empik, ceny są wyższe niż w marketach, a len lubi chwytać tłuszcz z rąk, więc album warto trzymać w pudełku.
Szwedzka marka Printworks robi albumy w stylu graficznym, z hasłami na okładce w rodzaju Family and Friends czy Good Times. Standardowy album ma 30 kart z bezkwasowego papieru o gramaturze 230 g, a dzięki oprawie na pierścieniach można dołożyć wkłady i dojść do około 40 stron. Karty uzupełniające sprzedaje się w paczkach po 10 arkuszy, w czerni i w bieli, więc album rośnie razem ze zbiorem zdjęć. Wersja Coffee Table w formacie 28x21 cm bierze dwa zdjęcia 10x15 na stronę i zostaje miejsce na podpis.
Dobre rozwiązanie dla kogoś, kto chce album na widoku, a nie w szufladzie. Osobom z tysiącem odbitek 30 kart będzie za mało i trzeba liczyć się z dokupowaniem wkładów. W Polsce Printworks stoi w sklepach z designem, w Fabryce Form i w Empiku, ceny są wyższe niż albumów foto z marketu.
Szwedzka marka Bookbinders Design robi albumy metodą introligatorską: okładki oklejone tkaniną, środek z niepowlekanego papieru z Austrii o gramaturze 230 g, bezkwasowego i odpornego na starzenie. Model Columbus łączy karty metalowymi pierścieniami o średnicy od 20 do 50 mm, dzięki czemu pomieści około 80 arkuszy ze wklejonymi zdjęciami, a strony można dokładać przez lata. Formaty poziome, na przykład 270x220 i 325x275 mm, pasują też na księgę gości.
Wybór dla osób, które traktują album jak element wnętrza i zbierają zdjęcia z całego życia w jednym tomie. Kto szuka taniego albumu na jedne wakacje, zapłaci tu niepotrzebnie dużo. W Polsce marka dostępna jest przez dystrybutora Focus Nordic i wybrane sklepy foto, dlatego wybór kolorów na miejscu bywa mniejszy niż w katalogu.
Lotmar to polski producent i dystrybutor albumów, który sprzedaje przez własny sklep internetowy, głównie w większych ilościach. W ofercie są albumy tradycyjne 29x29 cm z 40 białymi kartami przekładanymi pergaminem i skóropodobną okładką w pudełku, modele 30x30 cm z okienkiem, a także albumy kieszeniowe szyte na 200 i 300 zdjęć 10x15 cm z miejscem na opis. Ciekawostką jest album segregatorowy VAU, do którego dokupuje się wkłady na zdjęcia 10x15, 13x18 i 15x21 cm, więc zbiór rośnie bez kupowania nowego albumu.
Dobry adres dla fotografów, przedszkoli i firm, które potrzebują kilkunastu albumów naraz, a także dla osób szukających wkładów. Lotmar prowadzi też marki Henzo, Zep i Fandy, dzięki czemu wszystko można zamówić w jednej paczce. Opisy papieru są krótkie, o certyfikatach próżno szukać informacji, a wzory okładek są proste, bez designerskich fajerwerków.
Gedeon to polska firma, producent i dystrybutor albumów, ramek oraz antyram, z ofertą liczącą ponad trzy tysiące pozycji dostępnych od ręki. Wśród albumów kieszeniowych są modele nitowane na 800 zdjęć 10x15 cm, w których karty opisane są jako bezkwasowe, a nitowana konstrukcja trzyma grzbiet przy takiej pojemności. Obok stoją albumy samoprzylepne 22x28 cm na 40 i 60 stron, wersje z lnianą okładką i grafiką oraz albumy na monety i karty.
Wybór dla osób z naprawdę dużym zbiorem odbitek, które chcą zmieścić wszystko w jednym tomie i zapłacić rozsądnie. Kto ceni minimalizm, część wzorów uzna za zbyt kwieciste. Firma prowadzi sklep detaliczny oraz osobny serwis B2B dla sklepów i hurtowni, dlatego opisy techniczne pisane są krótko, językiem katalogu, i o pH papieru trzeba dopytać.